niedziela, 20 listopada 2011

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki - Mario Vargas Llosa

Piękna, zmysłowa, charakterna kobieta. Femme fatale. Zdolna do wszystkiego kokietka, doprowadzająca mężczyzn do szaleństwa. Inteligentny, rozsądny, bez pamięci zakochany w niej mężczyzna, potrafiący wybaczyć dużo. Bardzo dużo. Historia miłosna jakich setki. Powieść na pierwszy rzut oka dająca się porównać z ambitniejszą telenowelą, taką w której brak banału, monotonii, przewidywalności czy zwykłej śmieszności. Piękny język, wartka akcja, doskonale zarysowani bohaterowie. Po prostu mądra książka naznaczona odważnym, inteligentnym i realistycznym piórem autora. Proszę Państwa, oto literatura z najwyższej półki: "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosy!

Historia owego uczucia ma swoje korzenie W Peru, w okresie dojrzewania Ricardo Somocurcio i jego niegrzecznej dziewczynki (sama nie wiem, jakie imię powinnam tu wpisać, by ją odpowiednio określić nie pomijając niczego - Chilijeczka Lilly, towarzyszka Arlette, madame Robert Arnoux, Mrs. Richardson, Kuriko, madame Ricardo Somocurcio czy Otilia). Pośród różnych zawirowań politycznych, w kilku miastach świata, na tle różnorodnych osób rozgrywa się szaleńcza pogoń za zimną i chciwą kobietą, która uparcie dąży do celu, konsekwentnie zdobywając to, na czym najbardziej jej zależy: odpowiedniej pozycji społecznej i pieniądzach, dzięki którym będzie mogła korzystać z uroków życia do woli. Czy to nieuchwytność zimnej Chilijeczki, wyrachowanie, umiejętność zaskoczenia głównego bohatera, namiętność czy prawdziwa miłość sprawia, że Ricardo spełnia każde jej życzenie, jest na każde jej zawołanie i swoje szczęście upatruje jedynie przy jej boku, trudno powiedzieć. Faktem jest, że "Szelmostwa.." są właśnie zapisem emocji, jakie narastają u Somocurcio podczas kontaktów (lub ich braku) z Lilly i dokumentem jego wielkiej miłości i gorącej namiętności do tej kobiety aż po jej kres. Ta trudna relacja grzecznego chłopca i niegrzecznej dziewczynki, daje także możliwość sięgnięcia głębiej, do polityki, wszak Llosa to pisarz zaangażowany, który nie stroni od ważkich problemów. Mamy okazję obserwować skomplikowaną historię Peru na przestrzeni wielu burzliwych dla niego lat. Wszelkie informacje dotyczące rewolucji (np. olbrzymia chęć Paula, przyjaciela Ricardo, zrobienia z Peru drugiej socjalistycznej republiki Ameryki Łacińskiej, członkostwo Arlette w MIRU) nie przeszkadzają takim czytelnikom jak ja, którzy o historii tego kraju wiedzą tyle co kot napłakał, zagłębić się w lekturze i czerpać z niej całe morze satysfakcji. Co warte podkreślenia, Llosa nie ogranicza się tylko do swej ojczyzny, ale daje nam także możliwość podejrzenia, co się dzieje w Paryżu (wszak Ricardo jest wziętym tłumaczem przy UNESCO - sam pisarz ma także w swojej biografii podobny epizod, a podobieństw jest więcej - obaj marzyli o Paryżu, by ostatecznie w nim zamieszkać, obaj fascynowali się chwilowo rewolucją, mieli podobne spojrzenie na świat), ale i w Londynie (razem z hippiską Marcellą) czy Tokio. Jednym słowem dzieje się dużo, tak dużo, że od książki nie mogłam się oderwać, będąc wciągnięta w jej akcję i całkowicie nią pochłonięta. Nie zmienia to jednak faktu, że trudno opisać tę miłosną fabułę...

Jest to moje pierwsze spotkanie z Mario Vargas Llosa i z pewnością nie ostatnie. Choć "Szelmostwa..." są postrzegane jako jego słabsze dzieło, ja jestem pod WIELKIM wrażeniem stylu tego pisarza. Odbija się w nim doskonały zmysł obserwatorski, wielka wrażliwość skryta pod pozorem wulgarności czy pikanterii oraz błyskotliwość i inteligencja. Po przeczytaniu ostatniej strony czułam wielki żal, że to już koniec gonitwy Ricardo za uciekającym króliczkiem, który absolutnie nie jest naiwny i godny pożałowania. Bowiem bohaterowie tej powieści mają swoje wady i zalety, gorsze i lepsze dni przez co i nasza identyfikacja z nimi jest łatwiejsza. Mimo, iż czasem jest nam trudno zrozumieć ich sposób postępowania, nie można odmówić im realizmu, prawdy, jaką kryją w swoim sercu, co udowodniają na każdym kroku błądząc. Llosa ma wielki dar - swoim pięknym tekstem, komunikatywnym stylem i żywiołowymi opisami - sprawił, iż byłam wszędzie tam, gdzie Ricardo i jego Chilijeczka, czułam emocje, które im towarzyszyły i było mi z tą parą tak dobrze, że nie chciałam wracać do mojego uporządkowanego świata. Teraz z jeszcze większą odwagą sięgnę po kolejne utwory tego wybitnego Noblisty i już się cieszę, bo z pewnością dostarczą mi wielu niezapomnianych wrażeń.

Ocena 6/6

10 komentarzy :

  1. Llosa.. I jak się mu oprzeć?? Wcześniej czy później, ale na pewno przeczytam:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kolejna książka tego autora z tak wysoką oceną... Muszę się szybko za nią zabrać:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Llosa kusi mnie nie pierwszy raz, dziękuję, że mi o nim przypomniałaś, trzeba będzie wreszcie nadrobić zaległości w tym temacie:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Drogie Panie - wszystkim Wam i Każdej z osobna mogę tylko z całego serca polecić tego autora, bo jestem przekonana, że nie będzie to dla Was kolejne czytadło, które od razu pójdzie w niepamięć, ale kawał dobrej literatury, którą nie takie płotki jak ja doceniają i wychwalają pod niebiosa. Zapraszam zatem do lektury :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo byłam ciekawa Twoich wrażeń!Pięknie o nich piszesz:)
    Przeczytałam kilka miesięcy temu i wciąż noszę ją w sobie! Pod każdym względem znakomita! Żałuję że się jej wyzbyłam:(bo chętnie czasem bym do niej zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niebieska - dziękuję. Mnie się tak Llosa spodobał, że zapragnęłam nie tylko przeczytać, alei mieć wszystko, co wyszło spod jego pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jedna z moich ulubionych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. toska82 - wcale mnie to nie dziwi, bo moją ulubioną też już się stała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam dość dawno temu i również zauroczyłam się stylem pana Llosy. Od dalszych podróży literackich zniechęciło mnie jednak to wszechobecne zamieszanie spowodowane jego osobą... Kiedyś na pewno sięgnę po jakieś inne dzieło jego pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ala - zamieszanie zamieszaniem, ale pamiętaj, że dobra proza obroni się sama. Z przyjemnością poczytam Twoje wrażenia na temat książek Llosy i sama zapraszam Cię do siebie, bo ja z pewnością po nie sięgnę. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedzenie mojej księgarni :)

    OdpowiedzUsuń