środa, 11 kwietnia 2018

Zemsta i przebaczenie. Morze kłamstwa - Joanna Jax

„Zemsta i przebaczenie. Morze kłamstwa” to czwarty już tom sagi Joanny Jax zdobywającej szturmem nasz rodzimy rynek. Autorka po raz kolejny zabiera nas do targanej wojenną zawieruchą Europy, w której stopniowo zmienia się układ sił. Bohaterowie, dobrze znani czytelnikom z poprzednich części, znów stają przed trudnymi wyborami, nie tylko moralnymi. Bo czy w tym tragicznym czasie, kiedy każdy dzień mógł być tym ostatnim, jest jeszcze miejsce na miłość, przyjaźń, nadzieję? Powieść ponownie zachwyciła mnie swoją wielowarstwową, intrygującą konstrukcją, która nie przytłacza ani mnogością historyczno-politycznych szczegółów ani okrucieństwem. Dla Joanny Jax liczy się bowiem człowiek, starcie jednostki z nieludzkim czasem wojny, która odkrywa najmroczniejsze sekrety ludzkiej natury i wszelkie zwierzęce odruchy...

„Morze kłamstwa” rozpoczyna się w 1943 roku w okolicach Grenady, w Hiszpanii, a kończy w Londynie w roku 1945. Autorka inicjuje powieść przypomnieniem aktualnej sytuacji każdego z bohaterów, dzięki czemu czytelnik ma możliwość przypomnieć sobie losy Alicji Rosińskiej, Hanki i Emila Lewinów, Juliana Chełmickiego, Igora Łyszkina oraz Waltera von Lossowa. Każdy z nich wciąż żywi cichą nadzieję, że los pozwoli im się kiedyś spotkać w komplecie oraz że uczucia takie miłość czy przyjaźń będą kiedyś królowały niezależnie od narodowości, pochodzenia, wyznania czy poglądów. Obecnie wszyscy mają przed sobą odmienne zadania i obowiązki. Czy zdobyte na różnych polach doświadczenie i układy, w jakich trwają, pozwolą im siebie kiedyś, po latach wzajemnie szanować?

Niektórzy z bohaterów, mimo tragicznej sytuacji ojczyzny, początkowo wciąż trzymają się marzeń. Niekiedy, by przypomnieć sobie prawdziwą wartość własnej osoby, wracają do starych listów od przyjaciół i kochanków i w ten sposób bronią swej godności. Ludzie pragną przede wszystkim normalności. Tego, by wreszcie było nudno i przewidywalnie; by dzieci budziły się radosne i nie były głodne; by miały za przyjaciół swoich rówieśników, a nie psy czy króliki. Nikt nie ma już siły na to, by uciekać, ukrywać się, kluczyć ani walczyć. Przed oczyma mają dylematy, jakie towarzyszyły im na początku wojny: ślepą wiarę w równość i braterstwo obok luksusu i rozrywki, jaką zapewniały im kiedyś duże pieniądze. Teraz, w obliczu ogromnych zniszczeń, wśród tysięcy ofiar, okazuje się niestety, że nie ma systemów idealnych. O co zatem walczono przez te wszystkie lata i czemu zapłacono tak wysoką cenę za własne (bądź cudze) ideały? Niewielu ma nadzieję na powrót do dawnego, beztroskiego życia. Teraz walczą o przetrwanie. Mierzą się z ogarniającą zewsząd samotnością, licząc mimo wszystko na bezinteresowną pomoc lub choćby strzępy ludzkich odruchów...

Jedną z najistotniejszych kwestii poruszanych przez Joannę Jax w tym tomie jest powstanie warszawskie, czynione do niego przygotowania, losy powstańców i ich zwierzchników, itp. Autorka wiernie odmalowuje panujące wówczas wśród naszych rodaków nastroje - ducha walki, zapał, chęć do starcia z najeźdźcą nawet za cenę życia, gotowość do służby ojczyźnie, ale również momenty zwątpienia. Nie tylko młodych, niedoświadczonych uczestników zbrojnego zrywu, ale również ich przełożonych – najwyższych rangą dowódców. Jax nie boi się poddać w wątpliwość sens wybuchu powstania, słabe przygotowanie Polaków, ogromną ofiarę jaką ponieśli. Stawia trudne, a czasem i bolesne pytania i zmusza do odpowiedzi na nie.

Co istotne, na kartach powieści nie leje się krew, choć czas akcji temu sprzyja. Czytelnik nie ma wrażenia, że walczy ramię w ramię z bohaterami na wojennym froncie. Joannie Jax udało się zaakcentować poczucie bezradności, osamotnienia, nieludzkie okrucieństwo czy wręcz barbarzyństwo okupantów oraz brak nadziei na jakąkolwiek sprawiedliwość. Na każdej niemal stronie wyraźnie czuć paniczny strach przed utratą własnego życia lub kogoś z najbliższych…

Chylę czoła przed panią Joanną. Kolejny raz. To czwarta część sagi nadal trzymająca w napięciu, wciąż budząca emocje i szczere zainteresowanie czytelnika. Autorce udaje się nieprzerwanie mnie zaintrygować, poruszyć moje serce bez reszty emocjami ludzi, których los niesprawiedliwie ograbił ze wszystkiego co mieli i czym żyli. Jestem ponownie urzeczona świetnym przygotowaniem tła historycznego, połączeniem go z warstwą obyczajową oraz barwnymi, wiarygodnymi bohaterami, którym nie sposób odmówić całej gamy ludzkich uczuć. Co warto jeszcze raz dobitnie podkreślić, mnogość tematów i miejsc akcji oraz jej wielotorowość nie powoduje chaosu, rozdrażnienia czy tracenia wątku. Wszystkie wydarzenia są ze sobą mniej lub bardziej powiązane i nieustannie inspirują. Brawo, brawo, brawo! Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Ocena: 6/6


Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl pod tytułem: O tym, dlaczego umrzeć jest najprościej, a dużo trudniej walczyć o życie...

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Rażony geniuszem - Maureen Seaberg, Jason Padgett

Dziesięć lat temu Jason Padgett w wyniku brutalnego pobicia doznał pourazowego uszkodzenia mózgu. W następstwie tych obrażeń zamiast niedowładu, paraliżu, porażenia kończyn czy zaburzeń mowy, doszło u niego do ujawnienia wrodzonych, lecz dotąd uśpionych, zdolności, a jego umysł niespodziewanie zaczął wytwarzać dość oryginalne idee i wizje. „Rażony geniuszem” to prawdziwa historia Amerykanina będąca dowodem na to, iż wciąż niewiele wiemy o naszym mózgu. Naukowcy badający przypadek Padgetta potwierdzają, iż każdy z nas rodzi się z ogromnym potencjałem i czasem wystarczy niewielki bodziec, by odkryć go w sobie. Czy to oznacza, że nie wykorzystujemy w pełni możliwości naszego mózgu?

Jason Padgett nie wyróżniał się niczym w gronie swoich rówieśników. Lubił się bawić i nieustannie szukał nowych podniet. Rzucił naukę wiele lat przed pobiciem, bo miał słabe stopnie, a przedmioty szkolne nie interesowały go. Pracował w firmie rodzinnej jako sprzedawca mebli, a po pracy korzystał z życia. Pewnego wieczoru, gdy wychodził z baru karaoke, został pobity przez dwóch mężczyzn. Napastnicy zadali mu kilkanaście ciosów w głowę. Czaszka nie pękła, doszło natomiast do urazowego uszkodzenia mózgu, urazu wewnątrzczaszkowego oraz do mikrouszkodzeń. Początkowo pojawiły się niezależne od jego woli triki, wizje i drżenia, ale także coś jeszcze. Jason po brutalnym napadzie niespodziewanie stał się bystrzejszy, był coraz bardziej zatopiony w myślach i pogrążony w rozważaniach. Częściej też izolował się od innych, pociechy szukając w literaturze fachowej: Niemal bezustannie krąż[ył] w natchnieniu, gnany potężnym głodem wiedzy, czyta[ł] wszystko o matematyce i fizyce, snu[ł] własne teorie. Mężczyzna zaczął interesować się szczególnie geometrią na poziomie akademickim, która stała się jego wielką pasją i od tamtej pory nieustannie mu towarzyszy. Opowiada o niej z przyjemnością nie tylko swoim czytelnikom, ale i klientom w sklepie: Liczby to moja obsesja i nie potrafię się z niej wyzwolić. Nie mogę wejść po schodach, nie sumując stopni, a jedząc, nie przestaję liczyć, ile razy przeżuwam każdy kęs. Dlatego nie żuję gumy. Przy każdym odliczaniu liczby pierwsze i inne niekończące się liczby przybierają własne, spiralne kształty. Mężczyzna posiada obecnie niewytłumaczalną wiedzę teoretyczną dotyczącą matematyki i fizyki (nigdy nie studiował żadnej z obecnie inspirujących go dziedzin!), ale wciąż uzupełnia luki w kwestiach podstawowych, dlatego rozpoczął naukę w college’u. Nabył także niebywałych zdolności artystycznych – swoje intensywne doznania i wizje przenosi na sztukę - rysuje matematyczne fraktale! Szczególnie fascynują go formy, w jakich występują one w przyrodzie, np. w gałęziach drzew czy naczyniach krwionośnych człowieka. Jason Padgett jest jedyną znaną osobą, u której wystąpiły jednocześnie syndrom nabytego sawantyzmu (zespół talentu pourazowego) i synestezja. Co więcej, jest prawdopodobnie pierwszą osobą na świecie, która ręcznie sporządza rysunki fraktali matematycznych i pierwszym znanym nauce synestetykiem widzącym przedmioty i wzory jako owe fraktale. Za swoje prace artystyczne otrzymał nagrody i wyróżnienia.

Warto podkreślić, iż Jason Padgett wielokrotnie poddawał się różnym badaniom, by zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się z jego mózgiem i czy wizje, których doświadcza, są wytworem jego ‘chorego’ umysłu czy istnieją naprawdę. Wyniki, m.in. rezonansu i innych bardziej szczegółowych badań, za każdym razem były prawidłowe, a nowe postrzeganie świata nie ustąpiło mimo upływu czasu. Tłumaczono mu, iż jego mózg zmienił jedynie sposób funkcjonowania, nie powstało w nim nic nowego. Nie jest również, czego obawiał się najbardziej, chory psychicznie. Padgett szukając przyczyny swej przemiany, ukazuje czytelnikowi oprócz ewidentnych plusów nowej sytuacji, minusy – traktowanie go przez innych ludzi jak odludka i dziwaka, któremu nieobce są uciążliwe fobie, depresja, chroniczne bóle, uzależnienie od leków, itp. Jego książka to również hołd dla wszystkich sawantów oraz ludzi wykluczonych ze społeczeństwa, choćby ze względu na ich odmienność.

Historia Jasona Padgetta opisana przez niego samego i wspierającą go Maureen Seaberg w książce „Rażony geniuszem” jest dowodem na to, iż w każdym z nas gdzieś głęboko drzemią zaskakujące zdolności i moce. Ten (nie)zwykły Amerykanin uczy dostrzegania we wszystkim co nas otacza piękna i koncentrowania swej uwagi na tym, co najważniejsze – bez względu na wszelkie przeciwności. Książkę polecam szczególnie wątpiącym; tym, którym brakuje wiary we własne umiejętności oraz każdemu, kogo fascynuje ludzki umysł.

Cytaty za: Rażony geniuszem, Maureen Seaberg, Jason Padgett, Świat Książki, Warszawa 2017.

Ocena: 2/6

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl pod tytułem: I Ty masz tę moc!

piątek, 14 lipca 2017

Zemsta i przebaczenie. Rzeka tęsknoty - Joanna Jax

Zemsta i przebaczenie. Rzeka tęsknoty, to trzeci tom (z zapowiedzianych sześciu!) bestsellerowej sagi Joanny Jax. Autorki, która konsekwentnie, z wielką pokorą walczy o zainteresowanie i uznanie czytelników. Co istotne, ta walka nie jest ani nachalna, ani agresywna (patrz: projekty okładek, promocja, etc.). Intensywne, momentami zapewne żmudne przygotowania do każdej książki, dbałość o prawdę historyczną i współgrającą fikcję literacką (choćby pasujące do niej życiorysy bohaterów), przyczyniają się do tego, że po książki tej autorki sięgam z prawdziwą przyjemnością. Co może zaskakiwać, uczucia po lekturze wciąż pozostają niezmienne, ale o tym później.

Jest rok 1942, końca wojny, wbrew powszechnym oczekiwaniom, nie widać. Bohaterowie, dobrze znani czytelnikowi z dwóch poprzednich tomów, ponownie walczą z przeciwnościami losu. Każdy z nich coś stracił, zrezygnował z własnych marzeń i planów. Wszyscy zastanawiają się, jak przetrwać. Większość skupia się na sobie, wierząc, że tylko to może im pomóc przeżyć. Okrucieństwo wojny sprawia, że już absolutnie nic nie robi na nich wrażenia. Wojna zmieniła nie tylko granice, ale także ludzkie poczynania, ich sposób myślenia i priorytety. Los bywał przewrotny i lubił sobie kpić z człowieka. Miłośnikowi piękna zafundował taplanie się w nieludzkim brudzie śmierci i upokorzenia, a bojowniczce o dobro na świcie podarował śmierć.

Teraźniejszość nie spełnia oczekiwań protagonistów - wystawia ich na kolejne próby, niszczy wszystko to, o czym kiedyś śnili. Wszyscy zaś bez wyjątku tak bardzo pragną spokoju, odpoczynku i szarości dnia codziennego przeżytego wspólnie z najbliższymi… W cieniu narodowej tragedii, jaką niewątpliwie była okupacja i wszelkie restrykcje z tym związane, w ludzkich sercach rozgrywały się pojedyncze klęski, niknące w obliczu spraw ważkich, śmierci setek ludzi, terroru i życiowej wegetacji. Gdy jednak taki dramat dotykał konkretnego człowieka, świat wokół znikał, jakby nie miał znaczenia, bez względu na sytuację.

Alicja i Julian próbują dojść do siebie po ostatnich wydarzeniach, które zgotowało im gestapo. Radosna nowina, która niedawno podniosła ich na duchu i dała nadzieję na przyszłość, zniknęła tak szybko jak szybko się pojawiła. Zamiast optymizmu i pogody ducha, teraz w ich wspólnym życiu króluje żałoba, smutek i rozczarowanie. Alicja za sprawą dramatycznych wydarzeń dojrzewa, dostrzega popełnione wcześniej błędy. Wcześniej [c]hciała czerpać garściami swoje szczęście, radość i przyjemności. A gdy to wszystko wymykało jej się z rąk, patrzyła na puste dłonie. Teraz poczuła się jak osoba dorosła, choć tak bardzo pragnęła żyć złudzeniami, wierząc, że nic złego nie może się stać… Tymczasem życie nie zawsze układa się tak jak tego pragnęła…

Hanka ukrywa się w Magnuszewie. Nieustannie towarzyszy jej tęsknota za ukochanym. Życie nabiera kolorów jedynie dzięki dzieciom, które dodają jej skrzydeł, rozbudzają nadzieję i dodają odwagi, by marzyć w tych trudnych czasach. Niespodziewanie w życiu pojawia się pewien przystojny Niemiec. Jego obecność nie wszystkim się jednak podoba, co dają Hance odczuć… Co zrobi z tym Lewinówna? Czy przystojny, szarmancki, czuły i opiekuńczy Hermann Ritz pozwoli jej zapomnieć o ukochanym Igorze? Hanka wierzy, że to nie kraj, w którym się urodziliśmy świadczy o naszym człowieczeństwie, ale to, co nosimy w sercu i umyśle. (…) Zaznała[…] wiele cierpień od Niemców, a jednak wciąż wierz[y], że i wśród [nich] trafiają się porządni ludzie. Podobno zdarza się, iż to aniołowie przybierają postać naszych wrogów…

Brat Hanki, Emil, wciąż jest pełen żalu i gniewu. Pragnie zmiany, chce się oderwać od swojej ponurej przeszłości, ale trudno mu zrezygnować z wygód, do jakich się przyzwyczaił i zmienić sposób myślenia. Jednak wreszcie pojawia się ktoś, dla kogo Lewin jest w stanie poświęcić bardzo dużo. I nie jest to piękna kobieta…

Walter von Lossow trafia w okolice oblężonego Leningradu, gdzie ma za zadanie przygotować dokumentację propagandową. Za sprawą szokujących i tragicznych zarazem zdjęć ukazuje ogrom ludzkiego cierpienia i bezsens wojny. Później trafia do Katynia, by Niemcy mogli się oczyścić z zarzutów, że to nie oni zabili polskich oficerów. Szukając ich grobów i będąc świadkiem ekshumacji, na tej nieludzkiej ziemi dochodzi do zaskakującego spotkania… Spotkania, które sprawi, że von Lossow stanie przed nie lada dylematem moralnym i będzie zmuszony podjąć jednoznaczną decyzję…

Joanna Jax w dość czytelny sposób niszczy stereotypy i wyłamuje się z ogólnie rozpowszechnianych schematów. Ukazuje, że [n]ie każdy Niemiec był oprawcą, jak Schwartz, i nie każdemu z Polaków można byłoby dać medal za odwagę, honor i walkę z okupantem. Normalni ludzie po obu stronach barykady usiłowali odnaleźć się w tym przedziwnym życiu, jakie przyszło im wieść. Autorka bardzo ciekawie wplata wątek Katynia i ekshumacji polskich oficerów, próby poinformowania świata o masowej zagładzie Żydów na ziemiach polskich (w tle pojawia się nawet generał Sikorski), prośby o interwencję aliantów. Wszystkie wzmianki historyczne są ściśle związane z odczuciami bohaterów. To w ich świecie wewnętrznym czytelnik może się przejrzeć, to dzięki nim możemy sobie wyobrazić, co czuli ludzie, przeżywający koszmar wojny: Nie potrafi[li] już sobie wyobrazić normalnego życia, przy taktach wdzięcznej muzyki, kontemplowaniu sztuki i u boku pięknych kobiet, by nie mieć przed oczami obrazów wisielców, wygłodniałych ludzi gotowych do najgorszych czynów za kawałek chleba czy poniewieranych kobiet, zbrukanych żądzami spragnionych uciech żołnierzy. Czu[li], że to, co widzi[eli], już do końca życia będzie jak brudna plama na pięknej sukience, fałszywa nuta w idealnie skomponowanej symfonii czy rysa na obrazie artysty. W śmiechu zawsze już będ[ą] słysz[e]li skowyt rannych, płacz cierpiących po stracie bliskich, a na bezchmurnym niebie dostrze[gą] złowróżbną chmurę…

„Rzeka tęsknoty” to bardzo sugestywny opis ludzkości uwikłanej w wojenną, pozbawioną sensu, zawieruchę. To ponadczasowy melancholijny obraz osamotnionego człowieka, którego najbliższym uczuciem zdaje się być właśnie tęsknota. Wszyscy bohaterowie, bez wyjątku, za czymś tęsknią - za utraconym członkiem rodziny, za oddalającym się ukochanym mężczyzną, za bliskością drugiego człowieka, za wolną i bezpieczną ojczyzną, za komfortowymi warunkami życia, za normalnością, itd. Niestety, los nieustannie nie pozwala im ich zaspokoić…
Joannie Jax, już po raz trzeci, udaje się zaintrygować czytelnika historią grupy ludzi, której nieustannie wieje wiatr w oczy. Przypatrując się ich przemianom, dokonywanym wyborom, podejmowanym decyzjom, otrzymujemy wiarygodny obraz tamtych czasów oraz szeroki wachlarz uczuć – od miłości, zazdrości po nienawiść. Co ciekawe, autorka punktuje za każdym razem konkretnego człowieka, a nie cały naród, jakieś grono czy pewną społeczność. Po raz kolejny z czystym sumieniem mogę polecić tę sagę. Pisarka rozwija swój warsztat nieustannie, raczy nas piękną polszczyzną i przemyślaną, wiarygodnie zaprezentowaną historią, opakowaną w klimatyczną okładką. Czego chcieć więcej?

Cytaty za: Zemsta i przebaczenie. Rzeka tęsknoty, Joanna Jax, Videograf, Chorzów 2017.

Ocena: 5/6

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl pod tytułem: Morze uczuć

środa, 14 czerwca 2017

Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści - Joanna Jax

„Otchłań nienawiści” to drugi tom zyskującej na popularności sagi Joanny Jax. Autorka za sprawą pierwszej części podniosła samej sobie poprzeczkę bardzo wysoko, dużo przy tym ryzykując. Sugestywne „Narodziny gniewu”, z mocno zarysowaną historią i pełnokrwistymi postaciami, znalazły uznanie wśród czytelników. Czy z „Otchłanią…” będzie podobnie? Czy znajdą się jeszcze osoby, które zechcą przeczytać „Rzekę tęsknoty”, trzeci tom cyklu i kolejne?

Tymczasem jest rok 1941 i znów jesteśmy w Warszawie (choć to oczywiście nie jedyne miejsce akcji). Trwa okupacja, ludzie żyją w ciągłym zagrożeniu, a ich życie zmieniło się diametralnie. Na scenę wkraczają dobrze znani (i lubiani!) z poprzedniej części bohaterowie. Wracający do ojczyzny Julian Chełmicki, zakochana w nim Alicja Rosińska, lubiąca wygodę i dostatek Hanka Lewinówna i jej cwany brat Emil. Ich sytuacje życiowe mocno się skomplikowały, a oni sami mogli się dzięki temu wiele o sobie dowiedzieć. Pojawiają się też nowe twarze, jak choćby Szymon Wielopolski, Holly Evans czy Irena „Wariatka”.

Część ludzi żyje wspomnieniami, tęskni za beztroskim dzieciństwem tak brutalnie odebranym im przez wojnę. Koszmar ten dotyka tak młodych, jak i starych, zamożnych i biednych. Niektórzy tracą rozum i uciekają w obłęd, inni wybierają ucieczkę za granicę. Jeszcze inni zapominają o moralności, a czasem nawet udają patriotów gotowych oddać życie za ojczyznę, choć w rzeczywistości tak bardzo i za wszelką cenę chcieliby żyć… Wielu ląduje na Pawiaku, gdzie marzą już tylko o śmierci. Szczęśliwcy (?!?) zaś korzystają z uroków życia z okupantem, przy którego boku niczego im nie brakuje. A jeśli nie starcza im odwagi czy sił, to znajdują inną, bezpieczną przystań, np. u dobrodusznego profesora, wrażliwej lekarki czy w przytułku u sióstr. Niektórzy z nich dostrzegają wyraźnie położenie ojczyzny, są gotowi do poświęceń, nie brakuje im heroicznej wręcz odwagi, by ponieść męczeńską śmierć za ukochany kraj. Inni – do składania ofiary z siebie są gotowi, ale jedynie dla ludzi, których kochają. Zdarza się, że wówczas nie chcą się odkryć, zakładają maski, za których sprawą trudno odgadnąć, jakie mają zamiary. Bo idealnym człowiekiem tak łatwo jest być, gdy wszystko układa się według naszych marzeń, i tak trudno, gdy życie zmienia swój bieg, wprowadzając w ludzie losy zakręty i zawirowania… Owe zawirowania skłaniają jednakże do refleksji – zwłaszcza, gdy okazuje się, że to, w co wierzymy, nagle runęło z hukiem. Duchowe bankructwo, brak ideałów boli po stokroć. Mimo wszystko zawsze należy starać się być przyzwoitym – bez względu na położenie, potrzeby czy ambicje... W obliczu ogromu cierpienia, nieustannego zagrożenia i braku perspektyw, przychodzi myśl, że w trakcie wojny każda chwila była na wagę złota. Każda minuta spokoju, miłości i błogiego snu była cennym darem, który należało szanować. Tylko pogodne myśli mogły sprawić, że nie zauważało się mankamentów otaczającego świata. Trzeba było się nauczyć cieszyć z każdej, nawet najdrobniejszej przyjemności. Choćby takiej jak: zapach świeżo ściętych kwiatów, które sprzedawały na mieście kwiaciarki, smak wiejskiego chleba wypiekanego na chrzanowych liściach, czyjś śmiech, a nade wszystko bliskość drugiego… Tylko jak radować się w obliczu śmierci, rozdzielenia z bliskimi, bólu i cierpienia? Jak myśleć o przyjemności, gdy ukochany daleko albo z inną, a dziecko/rodzeństwo/ rodzice/ przyjaciele w nieustannym niebezpieczeństwie?

Bohaterowie Joanny Jax otrzymują od losu w drugim tomie tejże sagi lekcję pokory. Wiedzą już, że mimo obaw i trosk trzeba żyć normalnie i nie dać się wpędzić w koszmarne i pełne lęku myśli. Potrzebują jednakże potwierdzenia, że ich wybory są słuszne, że nie są złymi ludźmi, choć wciąż są wygodni, cyniczni i leniwi, albo mają inne (dużo cięższe!!!) grzechy na sumieniu. Mają już dość ciągłej walki nie tylko z okupantem/ wrogiem/ przeciwnikiem, ale i z własnym strachem czy własnymi uczuciami. Chcą wreszcie nacieszyć się sobą, swoją obecnością, piękną pogodą czy dobrym jedzeniem. Póki co nie mają na to szans, niestety. Muszą uwierzyć, że życie jest cudem, bo jak inaczej wyjaśnisz, że (…) jesteś? Że myślisz, że czujesz. Cierpisz i radujesz się. Kochasz i nienawidzisz. Wierzysz i wątpisz. Czy jakakolwiek istota oprócz człowieka to potrafi? To cud, że możesz żyć. Bez względu na to, ile ów żywot potrwa… Czekamy zatem w napięciu na trzeci tom, wierząc, że Joannie Jax nie zabraknie ani pomysłów, ani rozmachu w tworzeniu barwnych kolei losów swoich bohaterów.


Ocena: 5/6

Cytaty za: Zemsta i przebaczenie. Otchłań nienawiści, Joanna Jax, Videograf, Chorzów 2017.

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl pod tytułem: Życie cudem jest

poniedziałek, 27 marca 2017

Księga snów - Nina George

„Księga snów” Niny George zamyka cykl trzech jej powieści (w jego skład wchodzą również „Księżyc nad Bretanią” i „Lawendowy pokój”), który dotykał problemu nieskończoności. Niemiecka pisarka i dziennikarka w swej najnowszej książce chciała „opowiedzieć o […] strachu przed przemijaniem, budując ‘bajkowe’ rzeczywistości równoległe, istniejące między światami, niebem i ziemią.” „Księga snów” dotyczy również relacji międzyludzkich. Tych, które zostały zaprzepaszczone i tych, które właśnie są odbudowywane. To spotkanie z ludźmi, których niszczy dogłębnie paraliżujący strach, dotkliwa samotność, niewysłowiona tęsknota za bliskością i poczuciem bezpieczeństwa oraz potworny lęk przed śmiercią.

Samuel Valentiner ma 13 lat. To niezwykle inteligentny chłopiec (iloraz inteligencji 148, członek Mensy) będący synestetykiem. Jest chorobliwie nieśmiały i nadwrażliwy, nie potrafi poradzić sobie z intensywnością życia, z natłokiem odczuć i wrażeń. Osaczony przez wrażenia, których zwyczajni ludzie nie rejestrują, przyznaje, iż [o]dbiera(…) rzeczywistość nietypowo. Dostrzega(…) barwy dźwięków, głosów i muzyki. Rodzice Sama nie są razem. Chłopca wychowuje mama, Mariefrance (kiedyś korespondentka wojenna), która stworzyła rodzinę z innym mężczyzną, Steve’em. Ojciec Sama to Henrie M. Skinner, także korespondent wojenny, wyróżniony przezMagazyn ‘Time’ jako Człowiek Roku - jeden z tych, którzy „ryzykują życie, żeby opowiedzieć o jego ciemnych stronach”. Mężczyzna jest praktycznie nieobecny w życiu syna, choć to nie tylko jego wina. Mariefrance od lat starała się zniechęcić Sama do ojca. Najpierw ograniczyła Henriemu prawa do spotkań z dzieckiem, później przypisywała mu wszystkie najgorsze cechy, by wybić Samuelowi z głowy chęć kontaktów z tatą. Nie udało się. Sam nieustannie śledził w gazetach poczynania ojca, czekał na jakiś sygnał od niego, choćby najmniejsze zainteresowanie. Ale Skinner milczał zatopiony we własnym cierpieniu. Pogrążony w ciemności, depresji i bezsensie istnienia, nie miał o sobie najlepszego zdania. Był świadomy, że jest kiepskim ojcem, ale pragnął to zmienić. Prawie mu się udało. Kiedy śpieszy się do Sama do szkoły, by spędzić z nim Dzień Ojca i Syna, na skutek nieszczęśliwego splotu okoliczności, zostaje potrącony przez samochód. Do szkoły nie dociera, niestety.

Po wypadku Henri jest w śpiączce, nie ma z nim kontaktu, a rokowania są złe. Sam odwiedza go po kryjomu przed zazdrosną o uczucia syna mamą. O tragicznym zdarzeniu dowiaduje się również była dziewczyna Henriego, Eddie, którą ten ustanowił jako osobę reprezentującą jego interesy w przypadku zagrożenia życia. Skinner przez trzy lata stanowił centrum [jej] świata, wokół niego kręciły się [jej] tygodnie, dni i uczucia napędzane jego obecnością. Kochała go do szaleństwa, a on odrzucił jej miłość. Teraz znów się spotykają, ale okoliczności stały się bardziej drastyczne, czy jest zatem szansa choćby na pojednanie?

To doświadczenie, tak trudne zarówno dla Eddie jak i Sama, całkowicie zmienia ich optykę. Henri, który utknął „między brakiem końca i brakiem początku”, ma wreszcie obok siebie ukochane istoty, którym wcześniej nie dawał odczuć, ile dla niego znaczą. Wcześniej podejmował złe decyzje, szukał własnego miejsca w życiu, sam przekreślał wszystkie możliwości. Teraz dochodzi do smutnego wniosku: Życie mija(ło) w milczeniu (…) Odgrodziłem się od miłości, dzieci, i nocy, które mógłbym przespać. Wtedy przestałbym się bać śmierci. Obecnie lekarze informują o ciągle pogarszającym się stanie zdrowia Henriego, a on niestety nic nie może zrobić, by odbudować relacje z najbliższymi. Słyszy, co się wokół niego dzieje, chciałby zareagować, ale nie może nic powiedzieć. Działać może za to Eddie, która ryzykując utratę zaufania obecnego partnera, codziennie odwiedza Henriego, dba o niego, a nawet przynosi mu… zapachy! To aromaty tego, co kiedyś wspólnie jedli i pili oraz [r]zeczy z przeszłości. Stare gazety. Wilgotny piasek. Rozmaryn. Świeże naleśniki (…) Codziennie szukam w pamięci tego, co lubił. I choć lekarze twierdzą, że pacjent na pewno nie słyszy ich i nie rozumie, Eddie codziennie puszcza Henriemu muzykę, którą lubił, szczególnie tanga, do których tańczyli. Poza tym myje mu stopy, namaszcza je olejkiem, masuje go, mówi do niego. Jej codzienność zmienia się, a ona sama przechodzi błyskawiczną metamorfozę: Wydaje mi się, że nigdy nie żyłam tak intensywnie jak teraz. Z każdym dotknięciem ciała Henriego czuję, jak moje życie się rozszerza. Cierpię, kocham, walczę. Wszystko, co piękne, staje się piękniejsze niż kiedykolwiek. Wszystko, co błahe, oddala się. Czuję się tak, jakbym wreszcie znalazła się we właściwym miejscu.

Sam tymczasem, w przeciwieństwie do swego ojca, prowadzi życie pełne przeżyć. Nie jest ono łatwe i wygodne, ale zdecydowanie pełniejsze niż życie jego najbliższych. Może to dlatego, że odbiera rzeczywistość nietypowo? A może dlatego, że nie oszukuje, jest uczciwy i szczery w stosunku do ludzi? Chłopiec dobrze ‘czuje’ ojca i chce towarzyszyć mu w tym trudnym czasie zawieszenia. Czasami wstydzi się, że jest niepozbierany, że myli piętra i zamiast do sali ojca, wchodzi na oddział ‘dla warzyw’; do pokoju, z którego słychać muzykę, i w którym dostrzega Madelyn – uroczą dziewczynę o przenikliwym spojrzeniu… Walkę ze sobą stoczyć będzie musiało serce i rozum… Tylko czy uczucie może wykiełkować w takim miejscu?

„Księga snów”
to poruszająca historia balansująca między życiem a śmiercią, między strachem a spełnieniem. Nina George subtelnie, z wyczuciem i delikatnością prowadzi czytelnika przez narrację trzech związanych ze sobą osób, pozwalając czytelnikowi spojrzeć na te same fakty z różnych perspektyw. Nie brak tu miejsca na egzystencjalną refleksję, na chwilę zadumy nad kondycją współczesnego człowieka i nad tym, ile możemy zyskać, gdy pozbędziemy się strachu. Zresztą tam, po drugiej stronie nie jest chyba aż tak źle i można się tam z pomocą pewnych atrybutów szybko odnaleźć: Można zabrać ze sobą wszystko to, co za życia tak trudno było nam zatrzymać, to, co czujemy tylko przez chwilę, czasem w skrytości ducha. Można zabrać ze sobą szczęście. I miłość. Wszystkie najpiękniejsze godziny życia, światło niosące spokój, piękny zapach, śmiech i przyjaźń. Wszystkie pocałunki, najczulsze pieszczoty, śpiew. Wiatr, który smaga twarz i tango. Muzykę, szelest trawy, która jesienią pokrywa się w nocy szronem. Migotanie gwiazd, radość, odwagę i wielkoduszność. To wszystko można zabrać. To wszystko istnieje pomiędzy. Niech wasze serca nigdy nie będą puste... Zatem do zobaczenia!

Cytaty za: Księga snów, Nina George, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.

Ocena: 5/6

Recenzja ukazała się na portalu lubimyczytac.pl pod tytułem: Między światami. Na rozstaju dróg